koniec czy początek

To jest pytanie, które zadaję sobie od kilku dni.
W niedzielę pożegnałam się z moją mamą, która odeszła do wieczności. Jest to wydarzenie dla mnie ogromnie bolesne i chyba ciągle jeszcze nie mogę sie z tym pogodzić.
Strata matki to nieopisany ból, którego nic nie jest w staniu uśmierzyć. Niby staram się być dzielna i tłumaczyć sobie na różne sposoby, że Tam jest jej lepiej, ale te puste kąty, które zostały po niej zwiększają tylko mój smutek.
Nie mam na nic ochoty a muszę się zebrać w sobie i skończyć studia. Och okrutne to życie jest niestety.
Smutno

Test twojej wiary wyszedł

Test twojej wiary wyszedł typowo w tej sytuacji- jest słaba. Nie ważne w co wierzysz dopiero gdy ostateczność dotknie Cię osobiście zaczynasz się zastanawiać "czy jest życie po życiu?". Jeśli chcesz jeszcze o tym porozmawiać daj znać, gg: 4484455

portret użytkownika Lady Marion

Powiem Ci, że wierzę w

Powiem Ci, że wierzę w życie po życiu. Problem, jaki pojawia się w takiej sytuacji jak moja, to ból, że tej osoby nie ma przy tobie w sposób fizyczny. Tzn., że nie mogę jej dotknąć, przytulić się... Bo to, że mojej mamy nie ma ze mną tu na ziemi właśnie fizycznie, jest bolesne i sprawia, że często mam takiego "doła", że nic mi się nie chce. Wierzę jednak, że tam gdzie jest teraz, jest jej na pewno lepiej, w to nie mam wątpliwości. Wierzę również, że kiedyś znów się z nią spotkam.